Amerykański zespół Phantom działa od 2019 roku i dopiero stawia swoje pierwsze kroki na scenie heavy metalowej. To grupa młodego pokolenia, głodna sukcesu i zdeterminowana, by znaleźć swoje miejsce na rynku muzycznym, który obfituje w nowe wydawnictwa w tym gatunku. Aby się przebić, potrzeba nie tylko talentu, ale też silnej osobowości scenicznej.
Debiutancki album „Conquering Time” ukazał się 13 marca i oscyluje między klasycznym heavy metalem, thrash metalem a groove metalem. Zespół stara się brzmieć współcześnie i z pazurem. Daleko tu do ideału, ale płyta zdecydowanie zasługuje na uwagę. Mroczna okładka, soczyste brzmienie i muzycy, którzy potrafią grać – to jej największe atuty.
Na czele grupy stoi Matthew Byerlee, wokalista i gitarzysta, który stawia na zadziorność i śpiew w stylu Matthew Tuck z Bullet for My Valentine czy Jamesa Hetfielda. Nie jest to techniczne mistrzostwo, ale jego sposób śpiewania pasuje do charakteru muzyki zespołu. Razem z Bradem White’em tworzą zgrany duet gitarowy, stawiając na proste, a zarazem agresywne partie gitarowe. Efektem jest całkiem udany miks thrash metalu, groove metalu i klasycznego heavy metalu. Nie ma w tym nic rewolucyjnego ani przełomowego, a brakuje także wyrazistych hitów, które mogłyby nadać albumowi bardziej chwytliwą dynamikę. Całość momentami sprawia wrażenie utrzymanej w jednej tonacji, bez większych emocjonalnych szczytów. Mimo to słychać solidne rzemiosło.
Album składa się z ośmiu kompozycji. Otwierający „Throne” to prawdziwa petarda – przemyślany, dynamiczny i chwytliwy utwór, który pokazuje potencjał zespołu. Szkoda, że reszta płyty nie utrzymuje takiego poziomu. Dobrze wypada też prosty, zadziorny „Beg for Mercy”, który ukazuje doskonałe porozumienie muzyków. W rozpędzonym „Blood Oath” zespół prezentuje bardziej agresywne oblicze, a thrash metalowa energia wypada naprawdę przekonująco.
W „Truth Never Dies” uwagę przyciąga piękne wprowadzenie organów kościelnych, a kompozycja kładzie większy nacisk na klimat i bardziej złożoną strukturę. Z kolei „Web of Madness” jest typowym thrash metalowym chaosem, który miejscami traci na spójności. Więcej melodyjnego charakteru i heavy metalowego pazura pojawia się w „Dark Dreams Within”, choć utwór nie wnosi zbyt wiele nowego do całości. 10-minutowy „Whispering Winds” zawiera ciekawe momenty, ale na dłuższą metę męczy wydłużoną formułą. Finałowy „Conquering Time” to melodyjny i przystępny kawałek, w którym zespół prezentuje się korzystnie.
Debiutancki album amerykańskiego Phantom nie rzuca na kolana i nie pretenduje do miana płyty roku. Zespół stawia niepewne, pierwsze kroki, ale wyraźnie słychać, że muzycy potrafią grać i mają ogromny entuzjazm. Mimo kilku niedociągnięć jest to solidne, heavy metalowe rzemiosło z nutką thrashu. Każdy fan gatunku powinien samodzielnie się przekonać i wyrobić własne zdanie.
Ocena: 6/10


























